2017/08/04

Kto pierwszy powie "kocham" - przegrywa

VII W MALFOYU WZBUDZISZ UCZUCIA ZA POMOCĄ SEKSU, U ZABINIEGO – WYSTARCZY, ŻE JESTEŚ RUDA

Miałem tak zajebisty sen, że aż nie chciało mi się wstawać. Oczu nie otworzyłem, próbując znów zasnąć. W końcu kto świadomie zrezygnowałby z bzykania się z Granger? Owszem, była szlamą, ale za to jaką seksowną! A skoro robiliśmy to tylko we śnie... Cóż, nawet arystokraci mają swoje potrzeby.
Poruszyłem ręką, ponieważ zdrętwiała. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że na moim ramieniu spoczywa bliżej nieokreślony ciężar. Ze strachem uchyliłem powieki i...
Ja pierdole. To. Nie. Był. Sen.
Z konsternacją przyglądałem się śpiącej Granger. Wyglądała tak spokojnie, cicho... Poczułem najpierw, jak moje serce przyspieszyło, a po chwili dudniło niczym oszalałe. Zacząłem się stresować. Pierwszy raz w życiu znalazłem się w takiej sytuacji. Gdyby na miejscu Granger znalazła się jakakolwiek inna dziewczyna, bez skrępowania wyrzuciłbym ją z pokoju. Ona wprawiła mnie w straszne zakłopotanie, co było dość dziwne, ponieważ odkąd się znamy...
Zamarłem, bo Granger się poruszyła. Starałem się nawet bezgłośnie oddychać, żeby tylko jej nie obudzić. Przełknąłem ślinę, czując suchość w gardle. Z dziwnym wyrazem twarzy przyglądałem się śpiącej Gryfonce, na twarzy której widniał lekki rumieniec. Wyglądała... uroczo.
Co się właśnie stało? Co ja pomyślałem? Przekląłem w myślach, marząc jednocześnie o ucieczce i pozostaniu w tym miejscu na zawsze.
A może nadal spałem?
Zmarszczyłem czoło, po czym najwolniej i najdelikatniej jak potrafiłem, dotknąłem palcem policzka Granger. Merlinie, ona żyła! Natychmiast zabrałem rękę, czując wszechogarniające przerażenie. Nie miałem cholernego pojęcia, jak powinienem się zachować.
Dziewczyna nagle zaczęła się wybudzać, przez co wpadłem w panikę. Bardzo dziwnie wyglądałoby, jakbym strzelił sobie w twarz? Tak z milion razy? Granger coś jęknęła, by po chwili się do mnie przytulić. Wspomniałem wcześniej o dudnieniu serca? Kłamałem. Ono dosłownie zapierdalało.
– Co... jak... MALFOY!
Hermiona nagle poderwała się do pozycji siedzącej i dosłownie wrzasnęła mi przy uchu. Przestraszyłem się jak cholera, ale starałem się tego nie uzewnętrznić. Niech wie, że przespała się z mężczyzną, a nie jakąś ofiarą.
– Bardzo dobrze, Granger, pięć punktów dla Gryffindoru.
W konkursie na najgorszy tekst po seksie wygrywa Draco Malfoy.
Dziewczyna raptownie zamilkła, a z jej twarzy zniknęły jakikolwiek kolory. Wyglądała na równie przerażoną jak ja. Czyżby również nie wiedziała, jak się zachować? Hermiona uchyliła kołdrę i dostrzegając własną nagość, natychmiast usiadła. Otworzyła buzię i patrzyła na mnie w totalnym szoku, po czym...
– Granger, nie było tak źle, nie płacz – starałem się ją uspokoić. Wyciągnąłem rękę w celu pogłaskania jej po ramieniu, ale uświadomiwszy sobie, co takiego wyrabiałem, natychmiast zaniechałem. Pierwszy raz znalazłem się w sytuacji, w której dziewczyna zaraz po, płacze.
Chyba dopiero teraz prawda dotarła do Granger. Bądź co bądź, przespała się z wrogiem. Bez uprzedzenia chwyciła moją koszulkę, narzuciła ją na siebie, wystrzeliła z łóżka niczym z procy i wybiegła z pokoju. Spodziewałem się wszystkiego, ale nie tego. Wrzasków, przekleństw, płaczu też, ale ucieczki? Nigdy. To ja, niepozorny Ślizgon, powinienem spieprzać stąd jak najszybciej się dało, a nie ona – odważna Gryfonka.
Niewiele myśląc, założyłem bokserki i ruszyłem za dziewczyną.
Przypomniała mi się obietnica złożona Szakalowi, więc postanowiłem wykorzystać moment. Najwyższy czas rozkochać w sobie pannę Granger,
Znalazłem ją na korytarzu pod obrazem prowadzącym do naszego pokoju. Granger siedziała skulona na ziemi, zanosząc się płaczem, na widok czego niemalże stanęło mi serce. Słysząc moje kroki, podniosła głowę. Po twarzy Hermiony spływały gorzkie łzy. Czy naprawdę byłem aż tak chujowy w tych sprawach? Bez słowa usiadłem obok, a dopiero po paru głębszych oddechach zarzuciłem rękę na jej ramię, przygarniając dziewczynę bliżej. W końcu czego nie robi się, by zostać panem świata? Starałem się wyglądać przekonująco.
– Cii... Gra... Hermiono.
– Czego jeszcze chcesz, Malfoy? Już się wystarczająco wygłupiłam... Idź, powiedz kumplom, że udało ci się przelecieć Granger.
Próbowała mnie odepchnąć, ale się nie dałem.
– Jeżeli cię to pocieszy, to nie, Hermiono, nikt się nie dowie – westchnąłem głośno, samemu nie do końca wierząc we własne słowa. Gdyby nie ta głupia obietnica wymuszona przez Szakala już cała szkoły by trąbiła i nazywała Granger dziwką. Na twarz mimowolnie wdarł mi się uśmieszek, ale stłumiłem go w zarodniku. Oby tylko Gryfonka go nie widziała...
– Dlaczego? – Zadarła głowę wysoko, wpatrując się we mnie z uwagą. – Przecież się nienawidzimy, Malfoy.
– A kto tak powiedział?
– Ty? Ja? Wszyscy? – Wyglądała na szczerze zaszokowaną. – Okeeej... O co ci chodzi? Jesteś zbyt miły. To nienaturalne.
Wzruszyłem ramionami.
– Chyba mam już dość bycia tym najgorszym – wyznałem. Dopiero po paru sekundach dotarło do mnie, że mówiłem szczerze.
– Tak nagle cię olśniło, że jesteś wrednym dupkiem?
Wyzwała mnie, ale przynajmniej już nie płakała. Pogratulowałem sobie w myślach.
– Tak.
– Dlaczego? – Cholerna Gryfonka, nigdy nie da za wygraną!
– A uwierzysz, że od dawna czekałem, by się z tobą przespać? Chyba mi się podobasz, Hermiono – walnąłem z tak grubej rury, że aż sam się zdziwiłem. Jeżeli ten tekst nie zadziała, to już nie wiem, jak rozkochać w sobie Granger.
Szatynka wpatrywała się we mnie w osłupieniu, mrużąc oczy.
– Gadaj prawdę, Malfoy! – wkurzyła się i odepchnęła mnie, czym mocno się zirytowałem. Ja tutaj wystawiam serce na dłoni, a przynajmniej udaję, a ta się tak niegodziwie zachowuje? Krew ze złości zaczęła mi wrzeć w żyłach.
  Nie kłamię!
– Malfoy, do cholery, przestań!
– Okej – wybuchnąłem – skoro chcesz wiedzieć, to jesteś na mojej liście osób, które chciałbym przelecieć! A właściwie to byłaś, bo po minionej nocy cię wykreślę...
Zabrzmiało to naprawdę wrednie, więc wcale nie powinno zdziwić mnie zachowanie Granger. Najpierw zamknęła usta, potem otworzyła, aż wreszcie dostałem w mordę. Bolało jak cholera. Chciałem ją wyśmiać, ale widząc nowe łzy pojawiające się na twarzy Hermiony, zamarłem. Spojrzała z wielką żałością, na widok której aż się skuliłem.
– Hermiono, ja...
Nie zdążyłem nawet dokończyć, bo uciekła.
W dupę jego mać, Malfoy, jesteś skończonym skurwielem... W przypływie niespodziewanej złości kopnąłem w ścianę, co okazało się niemądrym posunięciem. Bolało jak cholera, ale chyba mi się należało. Właściwie nie miałem bladego pojęcia, dlaczego czułem się taki wkurwiony, powinienem się raczej cieszyć, skoro udało mi się doprowadzić Granger do łez.
Wróciłem do pokoju, a po szybkim ubraniu się, postanowiłem pójść do Zabiniego i streścić mu całą tą chorą sytuację z Her... Granger. Korytarze przemierzałem niemal w biegu, aż dotarłem na miejsce. Drzwi od dormitorium, ku zdziwieniu, zostały zakluczone, ale bez skrępowania otworzyłem je szybką Alohomorą. Wpadłem do środka i zamarłem.
Na łóżku siedział Blaise z tą rudą Weasley i w najlepsze się lizali. Nawet nie zauważyli mojego wtargnięcia. Chrząknąłem więc głośno, w wyniku czego niemalże od siebie odskoczyli.
– Dracze? Co tu robisz? Jak tu wszedłeś? Kiedy?
Wywróciłem oczami i uniosłem różdżkę.
– No, ładnie, Zabini. Bardzo ładnie.
– Cóż... eee... Draco – Blaise objął Weasley w pasie, przyciągając ją bliżej. Patrzył na dziewczyną jakimś dziwnie zamglonym wzrokiem... Czyżby Diabełek czuł coś więcej niż pożądanie? – Poznaj Ginnevrę Weasley.
– Wiesz co, Zab, nie chcę cię martwić, ale ją znam. Tak jakby od sześciu lat.
– Racja – przytaknął i z zawstydzenia podrapał się po głowie.
Dziewczyna prychnęła głośno, po czym wyciągnęła do mnie rękę, uśmiechając się.
– Co powiesz na zakopanie toporu wojennego, Malfoy?
Zastanowiłem się. Skoro Zabiniemu aż tak zależało na tej Gryfonce, że postanowił ją przeprowadzić przez pokój wspólny Ślizgonów, chyba nie miałem wyjścia. Bądź co bądź, Blaise to mój jedyny kumpel.
– Zgoda. Widać, że wam na sobie zależy – wyjaśniłem, by bez chwili wahania uścisnąć dziewczynie dłoń. – Jestem Draco, dla przyjaciół Smok.
– Ginny.
Usiadłem koło nich i najzwyczajniej w świecie zaczęliśmy rozmawiać, jak starzy znajomi po wieloletniej rozłące. Dopóki Ginny nie wyszła, kompletnie zapomniałem, po co tutaj przyszedłem. Wreszcie Zabini sprowadził mnie na ziemię. Zostałem zlustrowany wzrokiem, a potem usłyszałem głośne westchnięcie.
– No, dobra, stary, spowiadaj się.
Niemal natychmiast otrzeźwiałem. Dopiero po paru minutach odważyłem się na wyznanie całej prawdy. Postanowiłem niczego nie zatajać – no, może poza incydentem z Szakalem. Ta sprawa wymagała więcej czasu, a go aż tyle nie miałem. Poza tym naprawdę chciałem być panem wszechświata, dlatego tak ważne było rozkochanie w sobie Her... Granger.
Kiedy skończyłem, poczułem niewysłowioną ulgę. Było mi tak przyjemnie na duszy, że aż się uśmiechnąłem. Widząc jednak minę Zabiniego, zacząłem się śmiać jak głupi do sera.
– Naprawdę potrafisz czytać w myślach? Weź mnie nie wkręcaj...
Zmarszczyłem czoło, wsłuchując się.
– Serio tak mnie sprawdzasz? Mam powiedzieć po kolei wszystkie kolory, czy wystarczy ten ostatni niebieski?
– Daj spokój, łatwo zgadłeś. Teraz powtórz zdanie.
– Sam jesteś idiotą, nie będę niczego powtarzał – zirytowałem się. Potrzebowałem porady w sprawie Granger, a ten wymyślił jakąś dziwną grę.
– Kurwa, Draco, ty naprawdę umiesz czytać w myślach – zająknął się i zamilkł, choć w jego głowie panowała istna zawierucha. Milion myśli w sekundę. – Wyłaź z mojej głowy! Wiem, że tam jesteś.
– I tak nie znalazłem tam niczego ciekawego – stwierdziłem wrednie. – No, ale nieważne, lepiej mów, co mam robić!
– Ale... co?
– Chodzi mi o Granger. Dlaczego tak zareagowała i co mam zrobić, by... No, wiesz...
Miałem nadzieję, że Zabini się domyśli, o co mi chodziło.
– Ale z ciebie debil, Draco. Przecież to wiadome, że Hermiona poczuła się jak dziwka. No wiesz, przespaliście się i tyle. Nie wydaje ci się, że ona nie należy do takich dziewczyn?
W sumie Blaise mógł mieć rację. Pokiwałem powoli głową.
– Jesteś genialny, Zab.
– Draco, cieszę się, że wreszcie przyznałeś się, że zależy ci na Hermionie. To dobry wybór.
Wybiegając z pokoju, zacząłem dokładniej analizować słowa Zabiniego. Czy to możliwe, że mogłem poczuć do Granger coś więcej niż nienawiść? Tak z dnia na dzień? Chyba że od dawna mi na niej zależało, a ja to skutecznie ukrywałem? Może wystarczył zaledwie lekki impuls, by moje uczucia wyszły na wierzch? Czy na serio byłem zdolny zauroczyć się w dziewczynie po wspólnie spędzonej nocy?
Odrzuciłem od siebie te głupie myśli, ponieważ z powrotem znalazłem w moim nowym dormitorium. Na tę chwilę najważniejsze było znalezienie i przeproszenie Hermiony. Może gdybyśmy się pogodzili z nią, tak jak z Ginny, łatwiej bym ją  w sobie rozkochał?
Przypuszczałem, że będę musiał szukać Granger po całym Hogwarcie, lecz ku zdziwieniu leżała w łóżku i przeglądała jakieś pergaminy. Nawet nie zaszczyciła mnie spojrzeniem. Podszedłem bliżej, a po chwili namysłu usiadłem na skraju posłania. Na policzkach dziewczyny widniały ślady po łzach, na widok których aż ścisnęło mi serce.
– Czego chcesz, Malfoy? – westchnęła po paru minutach ciszy. Odłożyła papiery i wpatrywała się we mnie z uprzedzeniem.
Przymknąłem oczy.
– Przepraszam.
Nie wierzyłem, że to słowo opuściło moje gardło. Jeszcze nigdy w życiu nikogo nie przepraszałem. Zawsze zamiatałem wszystko pod dywan i udawałem, że było w porządku. Najbardziej zdziwiła mnie jednak szczerość tego wyznania. Chyba naprawdę żałowałem...
– Że jak?
– Przepraszam, Hermiono – powtórzyłem, otwierając oczy i przyglądając się dziewczynie. Wyglądała na zaszokowaną, nie spodziewała się tego. – Wcześniej mówiłem prawdę, podobasz mi się.
– A ta lista?
– Nie było żadnej listy, kłamałem.
Brzmiałem przekonująco, sam bym sobie uwierzył. Od zawsze wiedziałem, że Malfoy poza wspaniałością i cudownością, posiada także talent aktorski. Zrobiłem minę zbolałego psa. No, jak to jej nie ruszy, to już nie wiedziałem co...
– Okej.
Granger uwierzyła, bo uśmiechnęła się niepewnie. Odwzajemniłem uśmiech i wbrew zdrowemu rozsądkowi, złapałem ją za szyję i przyciągnąłem bliżej. Jeden impuls spowodował, że parę sekund później całowaliśmy się niczym oszalali. Zatraciłem się, byłem spragniony właśnie tej przeklętej Gryfonki. Nie podobało mi się to dziwne uczucie i przyśpieszone bicie serca. Musiałem się jednak poświęcić. Rozkochanie wymagało czasu.
Nie mogliśmy złapać oddechu, więc przerwaliśmy.
– Co to było, Malfoy?
– Draco – poprawiłem automatycznie.
Dziewczyna kiwnęła niepewnie głową.
– Draco – powiedziała, przygryzając wargę. Uśmiechnąłem się i przytuliłem ją do siebie.
Westchnąłem głośno, po czym postanowiłem walnąć z grubej rury.
– Chyba cię kocham, Hermiono.
Jak to jej do mnie nie przekona, to już nie wiedziałem co.
– Draco, ja nie... – zamilkła. Patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami i lekko uchylonymi ustami. Wyglądała zabawnie, pomyślałem, po czym natychmiast się zgoniłem.
– Słuchaj, sam tego nie rozumiem, okej? Po prostu może spróbujemy, czy coś?
Hermiona westchnęła, a ja przełknąłem głośno ślinę.
– Nie wierzę, że to powiem, Mal... Draco, ale okej. Niech będzie. Spróbujmy.
Szczerze się ucieszyłem, po czym znów ją pocałowałem.
Świetnie, pierwszy etap planu rozkochania Granger się powiódł. Teraz trzeba było ją do siebie przekonać i przede wszystkim poznać. Musiałem udawać wrażliwego i zagubionego chłopca, na to chyba dziewczyny leciały najbardziej, ale głównie należało skończyć z byciem dupkiem – Granger nienawidziła, gdy poniżałem i drwiłem z innych. Chcąc władać światem, należało choć trochę się poświęcić.
W każdym razie oficjalnie zostaliśmy parą. Z początku cholernie się wstydziłem i bałem przed resztą uczniów, ale w końcu postanowiłem wziąć się w garść. Powiedziałem a, więc trzeba było powiedzieć też b. Zrobiliśmy furorę w Hogwarcie. Na szczęście później wszystko się rozłożyło, bo jak się okazało poza nami Blaise i Ginny też się zeszli.
Największą atrakcją jednak stał się Potter, który związał się z Parkinson. Hermiona mi opowiadała, że wracając do naszego dormitorium, zauważyła ich całujących się w ciemnym kącie.
Ja pierdolę, świat zwariował.

10 komentarzy:

  1. Ooooo
    jak tu się porobiło ...taka szczęśliwa ta część :)
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęśliwa? No, może trochę? Chociaż właściwie zaliczyłabym ją do tych mniej miłych. :P W końcu Draco wdrążył plan, a jego skutki mogą skończyć się tragicznie.

      Również pozdrawiam. :)

      Usuń
    2. No w sumie to racja xddd ale wiesz patrząc tak tylko na tę część to wydaje się taka niewinna i szczęśliwa. Ale ja zawsze wszystko interpretowałam inaczej xdd

      Usuń
    3. Możliwe, ale uwierz mi - będą bardziej "niewinne" rozdziały. :P Ostatnio piszę tylko takie, co właściwie jest dość dziwne, więc chyba postanowię poprawę!

      Usuń
  2. O, super, nareszcie spróbują! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze strony Draco to bardzo na siłę, ale może cos z tego wyjdzie? :)

      Usuń
  3. Oj , głupia, głupia Hermionka. Nie wie, że facet nie kocha, dopóki nie zaoferuje ślubu i nie poślubi, bo tylko wtedy gotów wziąć jest na siebie wszelką odpowiedzialność i zobowiązania wynikające z bycia razem. Jeszcze bedzie cierpieć, głupia idiotka. A Malfoy i Baise to wyjątkowe pustaki i durnie, że im kolor lub bliskość ciała powoduje, że staje. W tych czasach każda jest w stanie im to dać. Fryzjerstwo sie szerzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po ślubie też nie można być zupełnie pewnym tej miłości. Właściwie to nigdy nie mozna być pewnym. Co za sceptycyzm... Blaise i Draco to faceci, a na domiar złego tez Ślizgoni, więc przy nich niczego nie można zakładać. :)

      Usuń
  4. Ginny i Blaise! Za to cię uwielbiam ;D
    Kurczę uwielbiam twojego Dracona i mam dylemat, bo nie wiem kogo bardziej, czy jego, czy Zabiniego ;)
    Zagdzam się ze Smokiem świat zwariował.
    Jestem tylko ciekawa reakcji panny Granger, kiedy przejrzy intrygę Malfoya... Będzie żył, co?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ginny i Blaise pasują do siebie idealnie, jak mało kto. Szkoda tylko, że tak mało ludzi to dostrzega, przez co niewiele jest naprawdę dobrych opowiadań o nich. :)

      Mam przeczucie, że Hermiona będzie co najmniej wściekła, ale czy Draco przeżyje? Nie wiem. :D

      Również pozdrawiam!

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, który skutecznie dokarmia Wena. :) Anonimie, podpisz się, proszę.

© Mrs Black Wioska Szablonów | X X