PART III
+18
Wystarczyło błyskawiczne Obliviate i jakieś pół roku, by całkiem zapomnieć o przeżytej traumie. Od tamtej pory Lily i James skutecznie darowali sobie jakiekolwiek pieszczoty w obecności dzieciaków. Zazwyczaj starali się zakluczyć pokój albo łazienkę i uprawiać szybki i przede wszystkim cichy seks. Mimo zaklęcia wyciszającego, nadal odczuwali swego rodzaju dyskomfort, który nie pozwalał działać jak kiedyś.
Na szczęście zła passa postanowiła się skończyć.
Kiedy dzisiejszego ranka Lily zobaczyła, jak James włóczył się po domu przybity, jednocześnie będąc strasznie nerwowym, postanowiła skierować myśli męża na inny tor. Musiała tylko wymyślić plan przepędzenia dzieci z domu. Do obiadu ciągle się zastanawiała, jak to zrobić, aż wreszcie wymyśliła.
Z miną, której nie powstydziłby się chochlik kornwalijski, wygrzebała ze starego kartonu lusterko dwukierunkowe.
– Łapa – wymówiła wyraźnie ksywkę najlepszego przyjaciela męża.
Nie musiała długo czekać, by zamiast jej odbicia pojawiła się twarz Syriusza.
– Rogacz, dobrze, że... Lilka?