Rozdział XLVI
Przechodząc wzdłuż korytarza, usłyszałam głośne krzyki Ashtona. Przystanęłam. Najciszej jak potrafiłam, podeszłam do zamkniętych drzwi od pokoju chłopaka i bezceremonialnie zaczęłam podsłuchiwać. Wiedziałam, że to niegrzeczne, ale... W zasadzie na szybko nie potrafiłam znaleźć żadnego dobrego wytłumaczenia, dlaczego właśnie tak postąpiłam.
– ...rwa, stary, to nie wypali. Mówię ci, ona jest wkurwiona. – Zamilkł, więc pewnie mówił teraz ktoś, z kim gadał przez telefon. – Taaa, jasne. Próbowałem, ale ciągle ucieka. Ale co ja poradzę? Mam ją związać? Tak, zajebisty pomysł, Holt.
Chwileczkę... Czy Ashton rozmawiał o mnie z Issym? Przystawiłam ucho do drzwi, by lepiej słyszeć.
– W takim razie to ty musisz ją przekonać. Delilah nie jest głupia, Holt, nie nabierze się. Tego już nie musisz wiedzieć. Po prostu mi pomóż. Chcesz, żeby była szczęśliwa, czy nie? Bo nie wie, co robi. Kurwa, Holt, ogarnij się. Też cię nie lubię. Taaa. Tak, o siódmej. Nara.